15 sierpnia 2014

Skrzynka dla Wiktorii

Pani Małgorzata napisała do mnie jako świeżo upieczona Babcia. 
Bardzo lubię spełniać życzenia ludzi szczęśliwych w taki sposób, bo sama pamiętam reakcję mojej Mamy, gdy dowiedziała się, że zostanie Babcią. Uwierzcie mi, dla przyszłej Babci to MUSI być wspaniała wiadomość ;), co dopiero dla świeżo upieczonej!
Skrzyneczka dla Wiktorii przejdzie w moim domu do historii w kategorii "legendy". Pozwólcie, że szczegóły zostawię dla wtajemniczonych, powiem tylko że naprawdę dłuuuugo dojrzewała. Pani Małgorzacie należą się specjalne podziękowania. 
Cokolwiek by napisać, po wielu perypetiach swojego kuferka doczekała się także mała Wiki. Koncepcja zmieniała się kilka razy i ewoluowała od "pływackiej" do "księżnickiej" :)
I chyba... dobrze! ;)

Bez niespodzianek: bejcowane i bielone drewno, wewnątrz mała pamiątka, wieko na wysoki połysk (odbijają się w nim sopelki mojej lampy :) ), super gładki szlif, stempelki, dodatki. Zapraszam do oglądania!
 







10 sierpnia 2014

Komódka na dwa sposoby :)

Mały Ssak 2 latka skończył, więc "Miś Uszatek" to ostatnimi czasy mój chleb powszedni :) Szczególnie jeden odcinek, gdy Lale stroiły fochy (link niżej). Powstała w mojej głowie pewna analogia pomiędzy tym właśnie odcinkiem a moją skrzynką, hehe :) Komódka szybko się nie znudzi, a to dlatego, że szufladki zdobione są dwustronnie. Wszak kobieta zmienną jest, o powód zaś czasem lepiej nie pytać...

Na komódce nie znajdziemy wprawdzie ani stokrotek, ani trzykrotek, ani nawet bratków, azalii czy dalii, ale są kwiatki. Ładne całkiem. I ładnie zrobione :)))


Błyszczą się jak psu (...), ekhm... :


Aby szufladki łatwiej było wysuwać, są i uchwyty:


A kiedy właścicielce zmieni się nastrój, odwracamy to i owo, et voila!




Teraz trochę szczegółów - drewno bejcowane jest na kolor "orzech włoski", lakierowane bezbarwnym, ekologicznym lakierem z połyskiem. Szufladki mocno postarzane patyną, od strony kwiatuszkowej lakierowane milion razy na superpołysk, strona "retro" ozdobiona papierem do scrapbookingu, postarzona i na pastwę czasu pozostawiona. 

Wszystkim zaś kobietom, które lubią mówić "bo tak", polecam niezawodnego Misia Uszatka ;) 
Bo tak :)


Manoć :) (W języku mojej dwulatki: Dobranoc).

10 maja 2014

Korkowy wianek


Żyję, jestem, nie mam czasu ;)
Tematyka trochę "nie wtenczas", jakby to powiedział mój znajomy, ale pora odkurzyć bloga. Dziś więc pokażę Wam, co zmajstrowałam dawno temu. Wianek korkowy,

3 października 2013

Morskie historie - skrzynia na pamiątki dla małego Kostka

Skrzynka całkiem młoda, a już ma swoją historię... Jaką? Spytajcie Panią Anię :)
Powiem tak: według mnie jest to moja najbardziej udana skrzynia. Można oczywiście rzec, że wszystko jest kwestią gustu. Jednak temat wyjątkowo mi "podpasował" i dodatkowo wzbudził skojarzenia z dzieciństwa :) Bo kto z Was moi drodzy w wieku 7 lat śpiewał pieśń hymniczną "Morze, nasze morze"..? 

Ja śpiewałam. Dziś, gdy ją słyszę, okazuje się, że oczy mam w mokrym miejscu :)

A oto skrzynia.


Dziękuję, Pani Aniu :)

28 maja 2013

Skrzynia na pamiątki dla Marty

Skrzynki dla dzieci cieszą się niesłabnącym powodzeniem :) Muszę przyznać, że słusznie - jest to wspaniała i "przyszłościowa" pamiątka dla dziecka, dla rodziców zaś motywacja, by dbać o dziecięce najcenniejsze skarby, a gdy nadejdzie pora, włożyć je do takiej skrzynki. Jako osoba już dorosła żałuję czasem, że nie miałam swojej skrzynki na skarby... znalazłby się tam miś Maciuś, Murzynka Małgosia (czarnoskóra lalka, też miałyście taką?), kosmyk włosów pierwszego pocałowanego chłopaka (II klasa podstawówki ;) ), listy od dziecięcej przyjaciółki i na pewno wiele innych drobnostek. Udało mi się wprawdzie ocalić kilka pamiątek z tamtego okresu, np. pamiętnik z wpisami klasowych koleżanek i nauczycieli, jednak odnalezienie ich wszystkich w jednym miejscu to byłoby niesamowite przeżycie! Gdy przy okazji kolejnych porządków na nie trafiam, czas zawsze staje w miejscu, a porządki... to już inny temat. 
 
Dzisiaj kolejna skrzynia na skarby, tym razem dla ślicznej Marty. Musicie uwierzyć mi na słowo, że ślicznej, bo rezolutna dziewczynka nie wyraziła zgody na opublikowanie zdjęć jej buźki na blogu :) Oczywiście szanuję wolę właścicielki, mimo, że skrzynka wiele na tym traci.
 
Całość według pomysłu Zamawiającej: drewno bejcowane, bielone i lakierowane satynowym lakierem flugger, główna ozdoba skrzyni czyli zdjęcia Marty - wszystkie w sepii. Wewnątrz skrzynki, na dnie, też było kilka zdjęć ze śmiesznymi minkami dziewczynki. Na koniec dodałam tekturowe zawijaski i drewniane literki. Motylek jest niebieski, w kolorze oczu Marty ze zdjęcia na wieku. Chyba się podobało :)
 
Pozdrawiam!



13 maja 2013

Wiosna...

 Jakoś jej do nas nie po drodze, ale magnolia w ogrodzie się nie dała! Zakwitła mi na urodziny z całych sił, wzbudzając zazdrość sąsiadów :)


5 maja 2013

Zaproszenia na chrzest

Dziś z innej beczki :) 
Czas leci, chrzciny dawno za nami, ale i tak Wam pokażę! Ano pokażę takie malutkie próby zabawy papierkami, bo scrapbookingiem bym tego mimo wszystko nie nazwała. Zaproszenia powstały z konieczności bardziej niż zamiłowania do tego typu robótki - choć nie powiem, robótka to bardzo przyjemna i relaksująca. I taka w "moim stylu", bo wymagająca dokładności: potrzeba było i linijki, i ołówka, i nożyczek, jako że typowo "scraperskich" przyrządów nie posiadam. Nie obyło się oczywiście bez małych zgrzytów - czcionka, którą sobie obmyśliłam wykorzystać, nie miała polskich znaków... ale wujek google zaraz pomógł w potrzebie i pokazał, którym programem będę sobie mogła takie dorobić. Czas: ok. 3 godziny w plecy. Satysfakcja: bezcenna!

Zaproszenia są różne różniste, jak to mówił Smoleń w ulubionym moim kabarecie: "asortyment mamy od A do N".* Papiery, których użyłam to przepiękna kolekcja Hectic Eclectic i Winter Elegance od scrapakivi. Czasem używam papierów do scrapbookingu w celu zdekupażowania przedmiotu - uważam, że świetnie nadają się do tego celu i są niesamowicie piękne! Tym razem jednak zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Wydruk z drukarki laserowej, ale ponieważ toner nie trzymał się papieru (obiecałam sobie nie oszczędzać więcej na firmowych tuszach/wkładach/tonerach, wrrr..), trzeba było zaradzić - psiknęłam wnętrze brokatowym lakierem w sprayu, takim zwykłym, samochodowym :) Wyszło, jak dla mnie, zadowalająco. Oto efekty:


* jako miłośniczka prawie wszystkiego, co stare, polecam starocie. Cytowany tekst pochodzi ze skeczu "Z tyłu sklepu" kabaretu TEY. Obejrzyjcie koniecznie - o ile znajdzie się jeszcze ktoś, kto tego nie zna! ;)





12 marca 2013

Sześciolatki do szkół, edukacja i cenzura.

Dzisiejszy poranek nie należał do najprzyjemniejszych. Zima wróciła, córka obudziła bladym świtem, w lustrze przywitał mnie jakiś stwór zapuchnięty... Silna jestem, nie poddałam się, zeszłam do kuchni. Mamy w domu zwyczaj słuchania radia, najczęściej jest to Tok FM, czasem dla ciekawych audycji, czasem dla zasady "trzymaj wrogów bliżej niż przyjaciół", dziś - dla rozpoczynającej się po godzinie 7.40 rozmowy z miłościwie panującą nam Ministrą (a tfu! o tak, tak, odmieniamy, proszę Państwa, jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, poprawność polityczna jak widać nie idzie w parze z dbałością o piękno języka ojczystego) Edukacji Narodowej Krystyną Szumilas. Rozmowa zainspirowana była opublikowanym w "Rzeczpospolitej" artykułem dotyczącym słabych wyników dzieci, które posłano do szkoły w wieku 6 lat, na testach egzaminacyjnych. Wg danych "Rzeczpospolitej" dzieci te radzą sobie gorzej niż ich starsi koledzy. Kompletny artykuł tutaj (klik)

Temat jest znany i szeroko dyskutowany od kilku lat, a jest mi bliski o tyle, że mój syn za miesiąc skończy 6 lat i teoretycznie mógłby iść do szkoły. Nie pójdzie oczywiście. Jednak nie w tym rzecz. 

Ministra Szumilas - zupełnie odwrotnie niż wskazywałoby na to jej stanowisko - nie potrafi się wysłowić. Nie potrafi argumentować. Nie potrafi mówić konkretami. Cały czas zasłania się dobrem dzieci, ale nie tłumaczy, na czym ono ma polegać. Zachęca do wykorzystania potencjału dzieci, ale nie mówi, jak go ukierunkować (cyt: "Cały świat cały świat idzie w kierunku obniżenia wieku szkolnego dlatego, aby wykorzystać potencjał dzieci"). Reforma ta jest z założenia zła, służy temu (i tu się zgodzę z panią Minister), aby dziecko szybciej skończyło podstawówkę, szybciej skończyło gimnazjum, szybciej skończyło liceum, szybciej skończyło studia. I, co jest naturalną konsekwencją (tylko o tym p. Szumilas już nie mówi), szybciej poszło DO ROBOTY! Mamy wszak niż demograficzny, a ktoś przecież musi utrzymać przyszłych emerytów.

A oto polszczyzna wyżej wymienionej, cytuję tylko maleńki fragment: "Dlatego obniżamy wiek szkolny, aby dać szanse dzieciom najmłodszym, yyy ponieważ yyyyy również badania tu nic... yyyyyyyy... wykonywane przez... yyyyyymm... przez yyyyyyyy... instytut badań edukacyjnych..." itd. Abstrahując od notorycznego yyyyy pani - przypominam - Minister EDUKACJI, pytam się: na co dajecie szanse? Na wcześniejszą pracę, której nie ma? A może lepszą edukację, której poziom został już tak makabrycznie obniżony, że trzeba być naprawdę półintligentem, aby nie zdać testu gimnazjalnego lub matury? Dodam, że w tym roku tylko 17% rodziców zdecydowało się na posłanie 6-latka do szkoły. Czy to naprawdę o niczym nie świadczy?

To na tzw."dzień dobry". Odwiozłam dziecię do przedszkola, wróciwszy, naszykowałam komputer w celu ponownego odsłuchania rozmowy na stronie Tok FM  (poniżej), licząc na to, że jednak coś mi umknęło i złe było tylko pierwsze wrażenie. Niestety...



Znalazłam tam również "artykuł" - streszczenie dotyczące tematu pod którym znajdowało się 17 komentarzy, w tym niektóre bardzo trafne. Lubię czytać komentarze, to dużo mówi o naszym narodzie. Jakież było moje zdziwienie, gdy po odświeżeniu strony komentarzy pozostało ich... 5. Na dowód dodaję poniżej zapisaną, niestety już bez obrazków i bajerów, kompletną stronę www ze wszystkimi komentarzami. Cudem udało mi się ją wydobyć z pamięci komputera, zanim zniknęła na dobre z sieci.

Aby otworzyć cały obrazek kliknij prawy przycisk ->otwórz w nowej karcie
Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że cenzura istnieje nadal? Dokładnie w takiej samej formie, jak za poprzedniego systemu - usuwa się to, co złe, szkodliwe, psujące wizerunek jedynego słusznego kierunku.

Szczątkowo poruszono również temat zmian w Karcie Nauczyciela (równie mi bliski jak sześciolatki w szkołach), nie będzie chyba szczególnym zaskoczeniem, jeśli powiem, że tutaj także z ust pani Minister płynęły frazesy i slogany.

Coraz częściej poważnie zastanawiam się nad emigracją. Amen.

22 lutego 2013

Lepiej późno niż wcale... (skrzynia)

Witajcie ponownie! Szczęśliwego Nowego Roku! (lepiej późno niż wcale...) Zanim się obejrzałam, minęły te 2 miesiące... Remont, Święta, Nowy Rok, po drodze jeszcze kilka choróbsk własnych, mężowych i potomstwa, ale żyję, jestem, produkuję :)

10 grudnia 2012

Wianek i wyniki candy (już są)


Słowo "wianek" zawsze kojarzy mi się z popularną na okoliczność nocy świętojańskiej piosenką, która to wryła mi się w pamięć, kiedy usłyszałam jej refren w dość okrojonej i komicznej wersji - w wykonaniu znajomego pijaczka przechodzącego ulicą ("dowody! dowody!"). Tego wianka nie będziemy jednak rzucać do wody. Zrobiłam go dla lu luu do powieszenia na drzwiach - ma robić za świąteczną ozdobę. A dlaczego MA robić?

5 grudnia 2012

I znów skrzynia - dla małego Antka :)


U Was już od dawna świątecznie, a ja cały czas nie mogę się zebrać, aby coś świątecznego zmalować... Temat chrzcinowo-dzieciowy za to pozostaje na razie niewyczerpany. Dziś kolejna skrzynia, wielka, bo 20x30 cm, pamiątka urodzinowa dla mojego chrześniaka Antosia. Bejcowana, lakierowana, postarzona patyną i crackle sottile. Pomieści duuuużo wspomnień :)

30 listopada 2012

Czy wiesz, co ma w kieszeni twoje dziecko?

W przerwie między  przewijaniem, karmieniem, zabawianiem i noszeniem niemowlaka, oraz aby uczynić sobie odskocznię od trwającego trzeci tydzień remontu, postanowiłam zrobić pranie. Nic ciekawego, powiecie, codzienność matki dzieciom, a jednak! Kieszenie - wiadomo - trzeba opróżnić, oto co zgromadził w kurtce mój kochany pięciolatek...


Pomijając oczywistości typu samochodziki, odblask i guma, rozumiem, że znalazła się tam śrubka, patyk i kamienie. Nawet kawałek styropianu, płyn do kąpieli (bo w zachęcającym kształcie delfinka), przyssawkę i starą naklejkę od bananów (?) rozumiem. O skarbach typu zakrętka i tasiemka nie wspomnę. Ale co u licha robiła tam moja zalotka?!

23 listopada 2012

Skrzynia na pamiątki dla małej Tereski


Witajcie! 
Dziś wracam ze skrzynią - prezentem z okazji chrzcin, po którą wróciła do mnie pani Ania. Tak jak poprzednio, pojawiły się wytyczne, choć udało mi się "przepchnąć" bielenie drewna - i myślę, że było to dobre posunięcie. Tym razem też nie wklejałam zdjęcia ani dedykacji pod lakier lecz po prostu nakleiłam zalaminowany wydruk kolorowy. Uważam, ze w takiej formie zdjęcia wyglądają bardzo estetycznie, a przy okazji oszczędzamy mnóstwo czasu (wiecie o co chodzi z lakierowaniem ;) )

18 listopada 2012

Konik na biegunach - ogłaszam candy!

Lubicie groszki? A koniki na biegunach? :)


Takie połączenie przywodzi mi na myśl beztroskę dzieciństwa i powoduje, że chcę powiedzieć "o, jaki słodki"...

13 października 2012

Wykopaliska - bransoletki decoupage

Witam ciepło w ten paskudny poranek :) Córcia-Mały-Ssak obudziła o 4.16 i tak już sobie nie śpię... Majstruję trochę w programie graficznym etykiety do transferów, zdjęcia nowych prac czekają w aparacie na zmiłowanie i obróbkę. Tymczasem pokażę Wam od czego wszystko się zaczęło, cała ta moja zabawa w decoupage. Postanowiłam, że będę odważna, twarda i pokażę też to, co nie wyszło ;) Będzie sporo zdjęć, choć nie wszystkie "produkcje", dodatkowo nowe sztuki leżą w szafie i czekają na lakierowanie. Gotowi? Start!

Faza Wschodnia :)



6 października 2012

Anioł


Zobaczcie, jaki piękny Anioł przyfrunął do mnie :) Zrobiła go na specjalne zamówienie Jagoda i nie dość, że spieszyła się bardzo, to jeszcze Anioł przypomina obdarowanego!


28 września 2012

Skrzynia/kuferek na pamiątki z dzieciństwa


Zamówienia (zwłaszcza realizowane na czas) zawsze są dla mnie stresujące. Klient ma wizję, moim zadaniem jest przenieść ją na drewno, a nigdy nie wiadomo, czy efekt końcowy się spodoba.

4 lipca 2012

Zabawa w koraliki


Obiecanki-cacanki, można by rzec (to odnośnie mojego poprzedniego posta, że "obiecuję poprawę"). Ale... w zasadzie to nie moja wina ;) Bo tyyyle się działo! I uprzejmie informuję, że z racji mojego stanu nowe dekupaże czekają na rozpakowanie (tak tak, znowu była przeprowadzka), wykończenie i ozdjęciowanie, co niestety nie nastąpi tak szybko, jakbym chciała.



1 kwietnia 2012

Dziecięce zawieszki



Po przerwie wracam. I obiecuję poprawę... 

Zawieszki zostały zamówione niedawno jako upominek dla nowych obywateli ;)

23 listopada 2011

Aby nie mieć wyrzutów sumienia...


Podobno wszystkie kobiety mają jedną wspólną cechę: każda choć raz w życiu była, będzie lub jest na diecie... W pogoni za "idealną" sylwetką odmawiamy sobie przyjemności, a przecież i tak jej w życiu niezbyt dużo, prawda?

12 października 2011

Work in progress...

Wiem, ostatnio (ehm... jakieś trzy miesiące temu..?) pisałam o braku czasu i wakacjach. Już dawno po wakacjach, a ja nadal nie mam czasu...

Jak powiedziała niedawno jedna moja znajoma, przeprowadzka to gorzej niż wojna. Ale obiecuję, że niedługo pokażę tu moje (s)twory.

Jeszcze tylko chwilkę poczekajcie :)

3 sierpnia 2011

Decoupage?


Nie wiem, czy to jeszcze decoupage czy już nie. A jeśli nie, to jak nazwać taki styl ozdabiania? Wszak wycinania tu nie ma :) Użyłam jednego z moich ulubionych motywów firmy Decorer, bardzo lubię to zestawienie kolorów. Prosto, błyszcząco, chyba też elegancko, et voila!

14 lipca 2011

Komódka


Nareszcie chwila wolnego. Wakacje i pogoda niesprzyjająca urokom zażywania kąpieli słonecznych ;) umożliwiły mi pracę w drewienkach.

2 maja 2011

Zamykamy temat jajek


Witam po świętach, mam nadzieję udanych :) Oto ostatnie w tym roku zdjęcia jajek. W sumie jaj popełniłam około 30 i mam ich chwilowo dość.

21 kwietnia 2011

Jajka wielkanocne... i wspomnienia z dzieciństwa


Zawsze lubiłam malować jajka. W moim domu ozdabianie ich było tradycyjnym rytuałem, który powtarzał się co roku: w Wielki Piątek razem z siostrą wsiadałyśmy w tramwaj, jechałyśmy do Babci, tam czekały już na nas ugotowane jajka z białymi (!) skorupkami, słoiki z barwnikami, wosk pszczeli oraz ołówki z wbitymi w nie szpilkami. I postne jedzenie czyli śledzie i ziemniaki. Rodzice mieli wówczas czas dla siebie ;), ponieważ zdobienie jajek zajmowało nam zwykle cały dzień. Do domu wracałyśmy objuczone naszymi "dziełami" i nieco niedotlenione z powodu wdychania oparów palonego wosku.

3 kwietnia 2011

5 o'clock i lift

Nawiedziła mnie wczoraj "wena" i popełniłam mały komplecik kuchenny. Pudełko na herbatkę - czyli tytułowy "fajw o klok" :) - i deseczkę na kalendarz lub zapiski do powieszenia na ścianie, która dla odmiany wskazuje godzinę obiadu. Całość potraktowana białą bejcą i dużą ilością lakieru. Proszę bardzo:


Zliftowałam też zrobione onegdaj pudło, mimo stosunkowo niewielkiej ingerencji teraz chyba prezentuje się znacznie lepiej!


Wiosenna temperatura sprawiła, że posprzątałam dziś bajzel na tarasie. Okazało się, że w tym samym czasie mąż wykopał w ogrodzie coś, co tygrysy lubią najbardziej, mrrr! :) A co, to już niebawem się dowiecie.

29 marca 2011

Komu jajo?

Jajeczna produkcja ruszyła na dobre, 10 sztuk gotowych, kolejne 10 w robocie. W tym roku doszłam do wniosku, że na wielkość kurzą nie mam cierpliwości, na strusią funduszy, zatem pozostała wielkość gęsia (przepiórczej, bardzo przepraszam, ale nie brałam pod uwagę). Jajka są rzecz jasna z drewna, najwdzięczniejszego według mnie materiału do dekoracji :) Wiklinowy koszyk aktualnie przechodzi transformację, docelowo nie będzie tak surowy.


Wśród kwiatuszkowych "pisanek" znalazła się jedna, poniekąd "kukułcza" - nazwałam ją "napisanka" ;)

Pozdrawiam wiosennie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...